wtorek, 11 grudnia 2012

Santa Claus is coming to town!


Niektórzy ludzie uważają, że dalej powinnam prowadzić bloga. Co prawda założyłam go dlatego, by móc ostatecznie... zrecenzować (?) moją poprzednią szkołę. Na chwilę obecną wygląda to tak, że będę pisać o wszystkim i niczym :)


Czujecie święta? Ja jakby mniej. Już nawet w reklamach się nie starają. Jakby sklepy mniej wystrojone. Słynne "Last Christmas" nie sprawia tyle radości. Pozostaje mi tylko włączyć "Ekspres Polarny" w Boże Narodzenie i liczyć, że zrobi mi się cieplutko w serduszku.
Postanowiłam, że w tym roku po raz pierwszy upiekę jakieś ciasteczka czy coś. Dokupię foremki, lukier... Ehh, może jest jak jest, bo to co w świętach powinno być najważniejsze, dla mnie w ogóle nie istnieje? Właściwie nigdy nie istniało. Dla mnie święta to - oprócz ciągłych krzyków i stresu - choinka (żywa, bo sztucznej nie toleruję. Jest mała, sztywna i nie pachnie), Harry Potter, herbatki świata (mniama!), hity na Polsacie i naiwne komedie, w których to Mikołaj, brat Mikołaja, pomocnik Mikołaja...(...), żona Mikołaja, ratują święta. To takie pocieszne, gdy je uratują, wszyscy są szczęśliwi, śpiewają kolędy, małe dziecka się gonią, dorośli się rozczulają i tak dalej. Świątecznie.


OK, w tym roku będzie inaczej! Będzie bajkowo. Będzie tak bajkowo, że na podstawie moich świąt będą pisać książki dla dzieci!


Macie czasami tak, że włączacie sobie mp3, nakładacie słuchawki i fantazjujecie o rzeczach, które mogłyby się zdarzyć? Albo o alternatywnych wersjach tego, co już się wydarzyło? Dla mnie to genialna odskocznia od wszystkiego. I powiem szczerze, że umarłabym ze wstydu gdyby ktoś miał do tego dostęp ;x  Uwielbiam sobie wtedy wyjść na huśtawki koło bloku, nawet teraz gdy na dworze tak zimno... Czadowa sprawa. Szkoda, że czasami przerywa mi Straż Miejska wezwana przez jakiegoś miłego sąsiada, który uważa, że mogę być niebezpieczna dla otoczenia ;x